Zero waste – banalnie proste zmiany, które możesz wprowadzić już dzisiaj

kubek-na-kawe

Pewnie słyszeliście już o idei „zero waste”. Ten trend pojawił się jakiś czas temu i coraz częściej można spotkać artykuły i książki na temat tego, jak ograniczyć ilość odpadów, które wytwarzamy. Pisząc „trend” mam oczywiście nadzieję, że nie jest to tylko chwilowa moda, jednak nie da się ukryć, że zainteresowanie ludzi (oraz mediów) tematem ochrony środowiska rośnie. I bardzo dobrze, bo eksploatujemy naszą planetę w sposób, który prędzej czy później będzie miał tragiczne konsekwencje.

Czy wiecie, że na Pacyfiku znajduje się wyspa śmieci, której powierzchnia pięciokrotnie przekracza wielkość terytorium Polski? Trudno w to uwierzyć, ale jest to zaledwie symbol tego, w jak ogromnym stopniu sami sobie szkodzimy. Ostatecznie to Ziemia jest naszym domem i o ile ona poradzi sobie bez nas, to my bez niej już nie bardzo. Przy okazji niszczymy inne gatunki, bo mnóstwo zwierząt ginie w tonach plastiku. Średnio co minutę, jedna ciężarówka śmieci ląduje w oceanach. Wyobrażacie sobie, jak nasza planeta będzie wyglądać za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat?

Widząc te zatrważające dane nie zawsze dostrzegamy, w jaki sposób jako pojedyncze osoby możemy mieć realny wpływ na czystość naszej planety. Bo przecież co mogę zrobić ja, jeśli wszyscy dookoła mają gdzieś, ile śmieci wytwarzają. Jednak każda duża zmiana zaczyna się od jednej osoby. Jeśli będziemy dawać dobry przykład, ludzie w naszym otoczeniu staną się bardziej świadomi, a potem sami będą edukować innych – przyjaciół, sąsiadów, dzieci. Może się okazać, że mamy większy wpływ, niż nam się wydaje. Ja właśnie w taki sposób zmieniania świata wierzę najbardziej – nie głoszenie wielkich idei czy zalewanie Facebooka postami o tym, jak trzeba żyć – tylko właśnie w działania „na własnym podwórku” – u siebie w domu i w swojej lokalnej społeczności.

Jeszcze jedna sprawa. Termin „zero waste” wiele osób odstrasza, bo brzmi dość radykalnie. Nie wytwarzać żadnych śmieci – niby jak? To wymagałoby zmian w stylu życia, które dla wielu z nas wydają się nie do zaakceptowania. Często przeszkodą może być też brak czasu lub funduszy. Powiem Wam jedno – byłabym ogromną hipokrytką twierdząc, że żyję według idei „zero waste”. Ale spotkałam się ostatnio z określeniem „less waste” i pomyślałam, że jest to o wiele bardziej osiągalne. Bo w końcu ograniczyć ilość wytwarzanych odpadów może każdy z nas, choćby odrobinę.

Zero waste – co mogę zrobić?

Sama raczkując w temacie, wymyśliłam kilka sposobów, jak zmniejszyć ilość produkowanych śmieci. Są to banalnie proste rzeczy, które każdy z nas może robić na co dzień, niemal bez inwestycji czasowej czy finansowej (a często wręcz z korzyścią dla naszego portfela).

Rób przemyślane zakupy – najprostszy, a zarazem najefektywniejszy sposób na zredukowanie ilości zbędnych odpadów to ograniczenie kupowania. Kiedy kupujemy dużo i pod wpływem impulsu, istnieje spore ryzyko, że część z tych rzeczy wyląduje w koszu, nawet nie będąc wykorzystanymi. Dlatego tak ważne jest, żeby robić przemyślane zakupy. Jeśli chodzi o jedzenie, kupowanie pod konkretne posiłki, które chcemy przygotować jest najlepszym rozwiązaniem. Idąc na zakupy bez żadnego planu i listy łatwo jest nawrzucać do koszyka przypadkowych produktów, których później nie zużyjemy. Kupowanie częściej, a w mniejszych ilościach również pozwoli uniknąć wyrzucania jedzenia – chociaż jest to mniej wygodne, można przy okazji zaoszczędzić w ten sposób sporo pieniędzy.

Używaj wielorazowego kubka do napojów na wynos – czy zastanawialiście się kiedyś, ile śmieci powstaje z papierowych i plastikowych kubków po kawie i innych napojach sprzedawanych na wynos? To problem na ogromną skalę, bo wszystkie sieciowe kawiarnie wydają dziennie miliony takich kubków. Jeśli zamawiacie kawę, herbatę czy inne napoje na wynos, warto kupić kubek wielorazowego użytku. Ja swój kupiłam za niecałe 20zł w Piotrze i Pawle i jestem z niego bardzo zadowolona. Jest wykonany z bambusa i ma gumowe wieczko, więc bardzo łatwo się go myje. Poza tym ładnie wygląda, co sprawia, że mam ochotę nosić go ze sobą. Naprawdę polecam.

Noś własną torbę na zakupy – kolejna bardzo prosta rzecz, dzięki której możemy zredukować ilość zużywanego plastiku, a przy okazji sporo zaoszczędzić. Od stycznia sklepy wprowadziły opłaty za siatki foliowe, co jest dodatkowym argumentem, żeby zacząć nosić własne. Trwałe, materiałowe torby świetnie sprawdzą się na zakupy, a przy okazji wyglądają o wiele lepiej, niż te okropne, plastikowe siaty. Miejsce, gdzie foliówki wciąż królują, to stoisko z warzywami. Nie warto po nie sięgać, jeśli kupujemy pojedyncze sztuki. Ja od dłuższego czasu robię warzywno-owocowe zakupy na targu i tam rezygnuję z plastikowych siatek w ogóle, co zwykle spotyka się ze zdziwieniem ze strony sprzedawców.

Zwracaj uwagę na opakowania – robiąc zakupy warto zwrócić uwagę na opakowania produktów i omijać te, w których dostrzegamy nadmierne/niepotrzebne zużycie plastiku. Przykładem są warzywa lub owoce sprzedawane na tackach i owinięte folią. Ja ostatnio zrezygnowałam też z kupowania ryżu i kasz w woreczkach – choć są wygodne w gotowaniu, to nieekologiczne i niezbyt zdrowe. Duży problem dla środowiska stanowią również plastikowe butelki po wodzie i innych napojach. U mnie sprawdza się filtr do wody, dzięki któremu nie kupuję już baniaków z wodą do przegotowywania (warszawska kranówka jest zdatna do picia, ale mieszkam w starym budynku i stan instalacji wodnej nie przekonuje mnie do picia wody prosto z kranu). Jeśli chodzi o wodę z wyższą zawartością minerałów, to od pewnego czasu zamawiamy Javę, której producenci wpadli na doskonałe rozwiązanie – jest sprzedawana w 10 litrowych workach, które montuje się do wielorazowego opakowania z kranikiem. Jest to super wygodne i mam nadzieję, że inne firmy również podchwycą ten pomysł.

Próbuj wykorzystać rzeczy ponownie – zastanów się, czy możesz dać niektórym rzeczom drugie życie poprzez ponowne użycie – niekoniecznie w tym samym celu. Dobrym przykładem są ładne opakowania, w których można coś przechowywać. W szklanych opakowaniach po świecach zapachowych lubię trzymać sól do kąpieli czy waciki, a słoiki dobrze sprawdzą się w kuchni na przyprawy, płatki i inne sypkie produkty. W ten sposób sporo rzeczy można wykorzystać jeszcze raz.

Sprzedawaj/oddawaj zamiast wyrzucać – jeśli dana rzecz nie jest nam już potrzebna, warto się zastanowić, czy nie przydałaby się komuś innemu. Ja i mój chłopak od dłuższego czasu mamy zwyczaj wystawiania zbędnych rzeczy na olx (szczególnie elektronika i małe agd mają tam wzięcie). W ten sposób pozbywamy się niepotrzebnych przedmiotów, które tylko zabierałyby miejsce w domu, a przy okazji wpadają nam pieniądze na zakup nowych sprzętów. Wbrew pozorom, nawet z niewielkich sum mogą się uzbierać całkiem duże kwoty. Świetne są też wyprzedaże garażowe, na których łatwo można sprzedać urządzenia do domu, ubrania, książki i wiele innych rzeczy. Tego typu wydarzenia są często ogłaszane na Facebooku, a w większych miastach są regularnie organizowane, szczególnie latem. Zamiast sprzedawać, można też podarować rzeczy w dobrym stanie potrzebującym. Ubrania czy zabawki często przyjmują domy opieki społecznej, za to koce, kołdry i akcesoria dla zwierząt przydadzą się w schroniskach.

Naprawiaj/reklamuj zamiast wyrzucać – żyjemy w czasach, w których dostęp do nowych towarów jest tak duży, że często bez zastanowienia wyrzucamy uszkodzone rzeczy, zamiast je naprawić. Dotyczy to zarówno ubrań i butów, jak i sprzętów domowych czy elektroniki. Następnym razem, gdy zechcesz wyrzucić coś, co nie działa, zastanów się dobrze. Praktycznie zawsze można zareklamować towar, dzięki czemu ewentualną naprawę pokryje producent. W przypadku starszych ubrań, butów, biżuterii, zegarków i innych dodatków, często naprawa w lokalnym zakładzie wyniesie grosze, a znacznie przedłuży żywotność danej rzeczy.

Segreguj odpady – nie mam tutaj na myśli wyłącznie podstawowej segregacji śmieci, która jest obecnie dostępna w wielu miastach (niestety nie u mnie, w centrum Warszawy – wstyd, prawda? Ale będziemy działać w tym kierunku razem z sąsiadami). Chodzi też o segregację bardziej specyficznych odpadów, takich jak farby, leki, urządzenia elektryczne i wiele innych. Czasem mieszamy je ze „zwykłymi” śmieciami, co jest bardzo szkodliwe dla środowiska. Rozwiązanie? Istnieją punkty zbierania odpadów różnego rodzaju, które powstały właśnie po to, aby oddzielić szkodliwe lub łatwe w recyklingu śmieci. W Warszawie mamy dwa takie punkty. Można tam zawieźć między innymi materiały budowlane, szkodliwe detergenty, leki, baterie, odzież, różnego rodzaju urządzenia, opony czy makulaturę.

To już wszystko ode mnie na dzisiaj. Mam nadzieję, że robicie większość rzeczy z tej listy, a jeśli nie – że się do tego przekonacie. Czy są jakieś rzeczy, które pominęłam?

Może Cię też zainteresować

Brak komentarzy

    Napisz komentarz